sobota, 2 lutego 2019

#27 Sesja Carmen

Kilka godzin temu wróciłam z "sesji zdjęciowej". 
Przez godzinę łaziłam w kółko w dwóch miejscach z aparatem i dwiema figurkami, wściekając się na wszystko i wszystkich, ale głównie na samą siebie. Próbowałam robić zdjęcia z figurką w kałuży, z zachodem słońca w tle, ale nic mi nie wyszło. Chociaż z tą kałużą to się w sumie nie dziwię, bo za każdym razem sama sobie zasłaniałam światło i nie mogłam znaleźć odpowiedniej perspektywy (bo przecież nie będę się kładła na mokrym chodniku), więc po prostu postawiłam aparat, nie patrząc w wizjer, bo nie miałam jak i bezmyślnie naciskałam migawkę licząc na znośny efekt. Co za długie zdanie.
Tak bardziej pozytywnie - po ponad roku posiadania mojego aparatu nareszcie nauczyłam się ręcznie ustawiać ostrość. Długo mi to zajęło, chociaż jak tu się dziwić, kiedy do dzisiaj ani razu nie wzięłam instrukcji do ręki? Przez cały czas myślałam "po co mi to, nie jestem taka głupia, żeby nie umieć obsłużyć aparatu"... właśnie widać, jak się znam. I jeszcze się dziwiłam, że praktycznie nic nie umiem zrobić z tym aparatem. Aż mi wstyd za siebie.

W każdym razie dziś musicie się zadowolić wygrzebanymi z folderu zdjęciami sprzed roku, których z jakiegoś powodu nigdy wcześniej nie udostępniłam. Niektóre uważam za słabe i w sumie nadal mogłabym tych słabych nie pokazywać, ale trudno. Przecież na nich jest Carmen, a Carmen jest moim dzieckiem, chlubą mojej kolekcji i chyba najulubieńszą figurką.
Kilka zdjęć jest troszeczkę nieostrych, ale to dlatego, że wtedy używałam innego obiektywu niż zwykle, jakiegoś starocia od jakiegoś analogowego aparatu. Chciałam zobaczyć, jak to jest (właściwie to tata mi go wcisnął...) i jakoś mi się chyba nie spodobało. Nie wiem. Guzik wiem o fotografii, jak mam być szczera, może po prostu nie umiałam wykorzystać tego obiektywu... czy coś. Tutaj Carmen jeszcze nie ma na sobie naszyjnika, którym ją "oznaczyłam", bo robiłam te zdjęcia w lutym, a zestaw z tym naszyjnikiem dostałam w marcu na urodziny.










Chcę już wiosnę.
Nie wiem, jak przeżyję kolejny miesiąc zimy tak, żeby nie zwariować. Nie żeby coś, kocham zimę, ale po pewnym czasie ona po prostu męczy. Mogłaby być krótsza tak o miesiąc albo półtora.

Generalnie już nie odpowiadam na komentarze, bo mi się nie chce i właściwie często nawet nie umiem, ale chciałam tylko powiedzieć, że miło mi, iż kogoś cieszy mój... powrót? Można tak to nazwać?
I do miniCreaturesWorld... może to głupio brzmi, ale to chyba właśnie dzięki Twoim namowom. W sumie to aż ciekawe, jak jedno zdanie może zmotywować. xD

Do napisania... miejmy nadzieję, że w podobnym odstępie czasowym, co ostatnio.

1 komentarz:

  1. Ha, to TA Carmen! Uwielbiam ją, głównie za to, że jest jedyna w swoim rodzaju. Prywatnie też dlatego, że w mojej kolekcji także jest jedną z moich ulubionych plastikowych figurek. Śliczne są te trzy ostatnie zdjęcia, mają wyjątkowy klimacik. ❤️

    OdpowiedzUsuń

Nie musisz mieć konta Google, by napisać komentarz!